Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
PoProstuEwelina
Mól książkowy
Dołączył: 05 Lut 2014
Posty: 105
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Podkarpacie
|
Wysłany: Sob 16:25, 26 Kwi 2014 Temat postu: |
|
|
Czyli książka jest też pisana momentami z "głowy" 4?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
PolaLovesBooks
Zaglądacz
Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Rzeszów
|
Wysłany: Nie 19:51, 27 Kwi 2014 Temat postu: |
|
|
Tak i jest tak pisana specjalnie, ale nie będę wam spojlerować, ja już przeczytałam, bo już można ją kupić w empiku. :) Serdecznie ją polecam. :D
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
PoProstuEwelina
Mól książkowy
Dołączył: 05 Lut 2014
Posty: 105
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Podkarpacie
|
Wysłany: Pon 17:33, 28 Kwi 2014 Temat postu: |
|
|
w empiku w sklepie czy w empik.com? Oj bo jak w sklepie to będzie mi ciężko wytrzymać do 20 by kupić ją w matrasie o ile się w mojej dziurze 20 pojawi
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
ven_detta
Wyjadacz kartek
Dołączył: 22 Cze 2009
Posty: 4737
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 11 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Wto 11:08, 03 Cze 2014 Temat postu: |
|
|
Ogólnie przeczytałam całą serię i muszę przyznać, że kompletnie nie rozumiem fenomenu "Niezgodnej" Zgadzam się z opiniami dziewczyn o pierwszej części, że pomimo wielu absurdów i głupot, można było czytać z wypiekami na twarzy i ciężko było książkę odłożyć. Ale im dalej, tym gorzej :/ Druga część już mi się trochę dłużyła, a trzecią przeczytałam już tylko dla formalności, no i jeszcze może byłam ciut ciekawa jak się zakończą losy niektórych bohaterów. Chociaż nawet nie było takiego bohatera, który zaskarbiłby sobie moją sympatię na tyle, żebym przejmowała się jego żywotem. Jakoś ich losy były mi dość obojętne, niestety
Ale o ile dwie poprzednie części jakoś trzymały się kupy, tak tutaj w ogóle. Główny wątek potraktowany został trochę po macoszemu, jakby autorka już chciała jak najszybciej to zakończyć. Wiem, że to tylko młodzieżówka, ale można by naprawdę ciekawie rozwinąć niektóre kwestię, szczególnie niezgodności. W ogóle jakoś tak nie przekonała mnie kompletnie ta część i rozwój wydarzeń. Jedyne, co mnie zaskoczyło to
Cytat: | Uwaga, duży spoiler! śmierć Tris. Nietypowe rozwiązanie dla młodzieżówek. Ale jakoś tak mnie to bardziej zirytowało niż poruszyło. No bo jakby to był taki ostatnie koło ratunkowe dla autorki, jak nie udało się napisać dobrej książki, to chociaż będzie mocne zakończenie. No i fajnie, bo o wiele bardziej realistyczna wydawała się wizja, że Tris w końcu gdzieś tam zginie w tych swoich szalonych akcjach, inaczej to bym zaczęła podejrzewać ją o nieśmiertelność i niezniszczalność. Albo o bycie X-menem. |
Ogólnie dla mnie seria mocno przeciętna, na pewno nie wrócę już do niej. A jednak przeczytałam całość, więc musi tam działać jakaś czasna magia No i na pewno obejrzę filmy Wiadomo, z ciekawości
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez ven_detta dnia Wto 11:13, 03 Cze 2014, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Silje
Wyjadacz kartek
Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 4795
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 13 razy Ostrzeżeń: 1/5 Skąd: Toruń
|
Wysłany: Wto 8:28, 02 Wrz 2014 Temat postu: |
|
|
Wiele wody upłynęło w Wiśle zanim uporałam się z „Wierną”. Męczyłam, rzucałam w drzewa, odkładałam z postanowieniem, że „nigdy więcej!”, tylko po to, żeby z wyrzutami sumienia pocieszyć się, że została już tylko połowa i trzeba to skończyć. Bo ja niestety z tych, co kończą nawet totalnie beznadziejne książki. Ciężka to była przeprawa; nużąca, męcząca i w zasadzie całkiem bezsensowna. Ale skończyłam! I odczuwam coś w rodzaju dumy, że w końcu mi się udało.
Seria „Niezgodna” zaliczyła wyraźną tendencję spadkową. Po głupawym, ale przyjemnym tomie pierwszym nadciągnął marniutki tom drugi. Trzecia część trylogii Roth to prawdziwa tragedia. Nagromadzenie głupot w „Wiernej” sięga zenitu. Czasami w recenzowanych książkach przyczepiam się do jakichś szczegółów; coś mi nie pasuje, coś wzbudza moją podejrzliwość. Tutaj nie dam rady wymienić tego, co mi się nie podobało i co wydawało mi się głupie, ponieważ musiałabym przepisać chyba całą książkę. Pamiętam jak przy „Metrze 2033” narzekałam, że autor nieumiejętnie przedstawił odizolowane istnienie systemu politycznego. Gdybym teraz miała czepiać się takich szczegółów, to musiałabym pisać tę recenzję przez miesiąc.
Już w „Niezgodnej” wyraźnie widać było brak jakiegokolwiek sensownego pomysłu, na którym oprzeć by się mogła seria, jednak przerażające jest to, że pomysł ten nie narodził się aż do końca trylogii i przy każdym nowym wątku tę kompletną pustkę z głowy Roth było widać wyraźnie jak na dłoni. Dla przykładu: końcówka „Zbuntowanej”, która – jak już pisałam w recenzji – kompletnie mnie nie zadowoliła, od razu wydała mi się bez sensu. Do takiego samego wniosku doszła chyba też Roth podczas pisania finałowego tomu swej serii. Całą swoją koncepcję zmienia bowiem na początku, jednym w zasadzie, „zaskakującym” zdaniem, że informacje przekazane przez Edith Prior w filmie nie są prawdziwe. Ot, i mamy zgrabne, niekłopotliwe wybrnięcie z patowej sytuacji. Jak coś się nie podoba, jak nie pasuje, to to po prostu zmieńmy. I wychodzi na to, że tom pierwszy z trzecim nie mają zbyt wiele wspólnego. Albo z drugiej strony – w momencie, kiedy poznajemy „Wierną”, wydarzenia z „Niezgodnej” okazują się nie mieć w zasadzie żadnego znaczenia. Te zmiany właśnie, ten zupełny brak konsekwencji i logiki, ten palący wręcz w oczy brak jakiegokolwiek pomysłu na fabułę i ciąg dalszy historii świadczą o tym jak żenująco marną pisarką jest Roth. Powiedzcie mi, jak to możliwe, że pisząc tom drugi serii, można nie mieć pojęcia o tym, co się chce przedstawić w tomie kolejnym? Jak można pod koniec drugiego tomu opisać wreszcie „wielką tajemnicę” o której była wcześniej mowa, a na początku tomu trzeciego stwierdzić, że to był zły pomysł i zaproponować coś zupełnie innego? No jak? Brak mi słów po prostu.
W „Wiernej” nic się nie dzieje. To zdecydowanie najnudniejsza część trylogii, a oprócz ostatnich kilkudziesięciu stron, w których akcja nabiera jako takiego tempa, bohaterowie zdają się tylko chodzić, prowadzić idiotyczne rozmowy i... tyle. Usilnie próbuję sobie przypomnieć, czy może pominęłam jakieś fascynujące zwroty akcji, ale niestety nic z tych rzeczy.
Co gorsza, nawet aspekty, które (mimo widocznych braków) uważałam w tomie pierwszym za mocne, autorka potrafiła sknocić. Na przykład taki Cztery – postać, którą lubiłam, a nawet zachwycałam się w „Niezgodnej”. W „Wiernej” widziała w nim kompletnego idiotę. To już nie inteligentny, odważny, chłopak. Teraz potrafi się tylko nad sobą użalać, marudzić i podejmować idiotyczne decyzje. To kompletna cipa, która potrafi powiedzieć: „W jej oczach maluje się niepewność, jakby była stertą liści wystawioną na podmuchy wiatru.” (s. 12) albo „moja złość znika niczym fala w czasie odpływu” (s. 108). Bo w „Wiernej” narracja jest podzielona; prowadzą ją na zmianę Tris i Tobias. Czemu Roth postanowiła zmienić coś, co w poprzednich tomach wyszło nieźle? Po co podzieliła narrację na dwóch bohaterów, którzy są ze sobą prawie cały czas? Wyszło to źle, bo choć przez połowę książki mówi Tobias, to mówi on dokładnie tak samo jak Tris. Ujawniają się więc tu marne zdolności literackie autorki, która nie potrafi stworzyć dwóch stylów dla dwóch różnych postaci. No i do Tobiasa to po prostu nie pasuje. Bo to bardzo babskie gadanie. Wychodzi śmiesznie, żałośnie.
Nawiasem mówiąc, z moich ulubionych, żenujących cytatów mam jeszcze taki:
„Napieramy na siebie jak dwa skrzyżowane miecze.” (s. 172)
Dodam, że to wyjątek ze sceny miłosnej.
Złe pisarstwo świeci z każdej praktycznie strony. Nieumiejętność w kreowaniu postaci ujawnia się nie tylko w identycznej niemal narracji Tris i Cztery. Tam wszystkie postacie spełniające określone role są niemal identyczne. Evelyn jest przecież kalką Jeanine. Żaden z bohaterów nie jest oryginalny czy wyjątkowy.
Nie brakuje i w „Wiernej” kilku kompletnych absurdów dotyczących świata przedstawionego. Oczywiście wszystko to, o czym pisałam przy dwóch poprzednich częściach nadal jest tu obecne. Nadchodzi jednak nowe! I tak na przykład bohaterowie, którzy znają przecież najnowsze technologie i doskonale rozpoznają urządzenia takie jak telewizor, czy ekran komputera, nad tabletem zachowują się jak stado szympansów. Albo to, że znają pojęcie oceanu (i to na poziomie metafor!, przypominam cytat ze strony 108, a wszak Chicago nad oceanem nie leży), ale jakiekolwiek informacje geograficzne są dla nich wiedzą całkowicie tajemną. Kolejna sprawa – serum. Do tej pory istnienie różnego rodzaju serum dawało się zaakceptować, jednak teraz użycie jakiegokolwiek z nich przypomina już raczej sztuczki magiczne. Okazuje się, że istnieje serum na wszystko i szczepionka na wszystko. Co tylko autorka zapragnie zmienić w świecie przedstawionym – natychmiast jest na to sposób, a sposobem tym jest za każdym razem Serum Działające Cuda.
Albo na przykład to – szczyt wszystkiego (mały spoiler, dowiadujemy się tego na początku książki)
Cytat: | Agencja obserwuje miasto przez sieć kamer. Już to jest głupie, no bo jak to możliwe, że przez tyle lat nikt nie zauważył żadnej z kamer? A przecież one są dosłownie wszędzie, łącznie z prywatnymi sypialniami! I co to muszą być za kamery! Wyłapują każdy dźwięk, każde słowo. Nawet z obrazu, który widać z odległości kilkudziesięciu metrów. Czary, panie, czary!
|
Albo całe zakończenie, pomysł na rozwiązanie „problemu” i misja w stylu Power Rangers. Dziecinne i naiwne.
duży spoiler
Cytat: | Co to za idiotyzmy, żeby rozpylić serum? I co to niby miałoby dać? Ok, wymarzą pamięć całej Agencji. Ale co z resztą świata??? Przecież była mowa o tym, że traktowanie uszkodzonych genetycznie jako ludzi gorszej kategorii to problem całego świata! Była też mowa o przełożonych Davida. Naprawdę wszyscy przychylą się do opinii grupy naukowców bez wspomnień? Gdyby zwalczenie nietolerancji było takie łatwe, to już dawno nie mielibyśmy na świecie homofobii, rasizmu i antysemityzmu.
I jeszcze takie głupie, że na przykład Tris praktycznie skazała swojego brata na śmierć wysyłając go do magazynu z serum, uczą go strzelania, ma tam iść za kilka godzin, a ona w skowronkowym humorze miętosi się i całuje z Cztery w sali treningowej. Brak słów!
|
No dobra, teraz czas na guilty pleasures. Przyznaję bez bicia, że choć pomysł bohaterów na zakończenie był fatalny, to sposób, w jaki wszystko się potoczyło zaskoczył mnie i nawet wzbudził coś na kształt entuzjazmu. Po słabej książce nie spodziewałam się tak oryginalnego i nieoczekiwanego zakończenia (oczywiście nie o całe zakończenie chodzi, a jedynie o pewien jego fragment, żeby nie było!). Udało mi się nawet uronić łezkę! (Choć zgadzam się z Ven!) Więc za to malutki plusik. Może nawet, gdybym recenzję pisała z rozpędu, po tych kilku stronach, ocena całej książki byłaby wyższa. Nie ze mną jednak te numery! Dodatkowo mały plusik za wątek homoseksualny i za to, że Agencja okazała się homofobem.
Cała seria V. Roth prezentuje sobą doprawdy żałosne widowisko. Nie jestem w stanie zrozumieć jej popularności ani tym bardziej fascynacji, jaką wzbudza wśród niektórych. Tak, „Niezgodna” mi się podobała i teraz jest mi z tego powodu nawet trochę głupio. Im jednak dalej, tym gorzej; seria jest niespójna, napisana bez pomysłu i bez talentu. Z dobroci serca radzę nie zawracać nią sobie głowy; świat jest naprawdę pełen świetnych książek. Czasu nie starczy nam nawet na te dobre, o słabych i beznadziejnych lepiej od razu zapomnieć. „Wierna” jest zwieńczeniem tego oceanu wstydu, którym jest cała trylogia.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Silje dnia Wto 8:36, 02 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
MUlka
Zaczytana
Dołączył: 09 Lis 2010
Posty: 3292
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 18 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: DJA
|
Wysłany: Wto 9:18, 02 Wrz 2014 Temat postu: |
|
|
Matko Boska! i jak ja mam teraz czytać tę książkę ?!
nie dość że zniechęca mnie to, że znam zakończenie (nie całe, tylko szczegół, który jak podejrzewam jest tym "oryginalnym i nieoczekiwanym") - czyli, że już wiem o książce to co w niej najlepsze to jeszcze taka recenzja ...
na tę chwilę jedyne co mnie zainteresowało to te skrzyżowane miecze
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez MUlka dnia Wto 9:20, 02 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Młoda90
Ciekawski umysł
Dołączył: 23 Cze 2011
Posty: 1298
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Okolice: Oświęcim/Kraków
|
Wysłany: Pon 19:05, 17 Lis 2014 Temat postu: |
|
|
Za bardzo nie chciało mi się czytać tej części, ale przez to że przepadłaby mi kolejka w bibliotece i nie wiadomo kiedy bym po nią znowu mogła sięgnąć zmusiłam się do czytania. Dwie poprzednie części mi się podobały, dobrze mi się je czytało i były dla mnie ciekawe. „Wierna” natomiast mnie nudziła, akcja w kółko kręciła się wokół tego samego tematu i to już wcale nie było dla mnie interesujące, do tego Tris i Cztery byli jacyś tacy dziwni i inni, że aż sobie myślałam jak oni zostaną pokazani jeśli zekranizują tą część... A to co zrobiła autorka z jednym z bohaterów tej opowieści... - nie spodobało mi się to bo było to takie głupie i bezsensowne i raczej nie potrzebne w tej historii. To tyle w tym temacie.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Karoo27
Zaglądacz
Dołączył: 27 Lis 2014
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Czw 19:24, 27 Lis 2014 Temat postu: |
|
|
Niestety, ta część wydaje mi się pisana już tylko po to, by serię można nazwać dumnie "trylogią". Akcje przykuwające uwagę czytelnika nie pojawiały się zbyt często... a zakończenie nie podobało mi się ani trochę
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
tombraiderka009
Zaczytana
Dołączył: 17 Mar 2011
Posty: 3336
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 3/5 Skąd: WILDWOOD
|
Wysłany: Nie 17:38, 07 Gru 2014 Temat postu: |
|
|
Nie wierzę w to, jak ta książka się skończyła.
Po prostu świadomość tego mnie tak przytłacza, że ryczę już od dobrych dwudziestu minut.
Chociaż nie oczekiwałam zbytnio wielkich super rzeczy po tej książce, ze względu na beznadziejną "Zbuntowaną" i się zbytnio nie myliłam co do tego. Bo "Wierna" byłaby naprawdę ciekawa, gdyby autorka nie przeciągała tak wszystkiego. Większa część lektury była przymulająca, mało interesująca i niewciągająca, w większości dlatego, że bohaterzy gadali o serum oraz o naukowych rzeczach, przez co wlekłam tę książkę przez niemiłosiernie długi czas i nabierałam niechęci do niej. Dopiero przy końcówce akcja nabrała tempa, gdzie czytało się z ekscytacją. W sumie niektóre momenty z całej książki były również w miarę intrygujące - na przykład to, co jest poza granicami Chicago.
Koniec mnie załamał psychicznie; jestem strasznie otępiała po przeczytaniu i jest mi bardzo przykro.
"Wierna" skończyła się naprawdę emocjonująco. Nie przepadam zbytnio za tą trylogią, chociaż tom pierwszy jest godny uwagi. Cieszy mnie, że już skończyłam tę historię, choć zarazem trochę smutno. Zakończenie przygód Tris i Tobiasa było bardzo osobliwe, nieprzewidywalne. Wątpię abym przeczytała ją po raz drugi (no, może pierwszą część), z tych względów, które napisałam w drugim akapicie.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|